Dlaczego wolimy „trzymać się powietrza” niż oddać ziemi?


W Analizie Bioenergetycznej ciało jest nie tylko ścieżką ku integracji doświadczeń, ale też archiwum, które umiejętnie rozpoznawane jest niezastąpionym wsparciem diagnostycznym. Czytanie ciała jest sztuką, która właściwie użyta, pozwala wprowadzić do świadomości obszary wyparte czy zaprzeczone, a dalej aktywne. Szczęśliwie wiedza ta na jakimś poziomie jest dostępna dla nas wszystkich, pozwalając człowiekowi czasem po raz pierwszy w życiu popatrzeć na swoje ciało (siebie) „widzącymi oczami”. Nie w kategoriach: ładne, brzydkie; użyteczne, zbędne; chciane, nie chciane, ale w kategoriach „to jestem JA”. Każda część MNIE jest fragmentem mojej historii, która manifestuje się: formą, rodzajem napięcia czy objawem. Czytanie ciała to nie opis i ocena. To nasłuchiwanie, obserwowanie i łączenie szeregu dynamicznych zjawisk, jakie zachodzą w człowieku w każdej kolejnej minucie.
stopyTo stałe kontaktowanie się z pytaniami:
DLACZEGO właśnie tak odpowiedziało ciało?
JAKIE konflikty godzi?
CO reprezentuje?
JAK ma się to, co widzimy do tego, czego doświadczamy od osoby stojącej przed nami?

Ten artykuł jest propozycją bliższego zapoznania się ze swoim stopami i popatrzenia szerzej na treści, które niosą ze sobą. Czytanie ciała nigdy nie może być częściowe ani statyczne, więc bierzcie to Państwo pod uwagę traktując ten materiał jako inspirację, a na pewno nie diagnozę.

Podstawowym pojęciem bioenergetycznym jest uziemienie. O samej jakości napisano już wiele. To stan, w którym mam siebie, uczucia i myśli swobodnie przepływają przeze mnie, czuję oparcie w sobie, ale też doświadczam podparcia ziemi. Mogę oddać Jej swój ciężar i PUŚCIĆ. By wejść w jakości uziemienia potrzeba jest czuć swoje nogi: ich ciągłość od pupy do pięt, ale też doświadczać, że one są dla mnie. Kiedy mamy w kontakcie nogi pozostaje kolejny poziom połączenia: kontakt z ziemią. I tu napotykamy stopy. Nie sposób otworzyć się na uziemienie mając odcięte od czucia stopy. Nie możliwym też jest oddanie ciężaru ziemi, kiedy wewnętrznie pracuje w nas rozpoznany lub nie wzorzec nieufności w relacji. I tu dochodzimy do pary rodzicielskiej. Do tych, którzy towarzyszą nam, kiedy zaczynamy chodzić, eksplorować świat i ich jakości wsparcia, a właściwie bycia z nami, kiedy to kształtował się nasz kontakt z ziemią i światem.
Wszyscy wiemy, że stoimy na ziemi, że ona nas podpiera, że nas utrzyma. WIEMY, ale większość z nas bardziej ufa swoim zawieszeniom i w jakimś sensie pozornie opiera się o ziemię. To tak jakbyśmy stale nieświadomie odtwarzali stan napięcia, kiedy za chwilkę musimy zerwać się na równe nogi, albo ruszyć do ucieczki, albo być gotowi na przyjęcie kolejnego wora kamieni. Nie można się wtedy oprzeć, rozluźnić czy powierzyć. Trzeba trwać w zawieszeniu, bo wtedy mamy poczucie wpływu na otaczający świat.
Bajki? Nie dla napięć! Kiedy osadzamy się na ziemi nasz pancerz puszcza. Realnie w centymetrach widzimy to choćby w opadających ramionach. Każdy z czasem jest w stanie odczuć, kiedy oddaje ciężar do ziemi, a kiedy go stale podtrzymuje.

W Bioenergetyce rozumiemy kontakt z ziemią jako kontakt z matką. Dziś powiedziałabym kontakt z najbliższym otoczeniem. To jak stoimy i jaki kształt mają nasze stopy opowiada nam historię wsparcia tego nadmiernego i tego nieobecnego.

STOPA NIEZALEŻNA
Są dzieci, które bardzo szybko chcą się pionizować, ale są też rodzice, którzy bardzo chętnie spychają dziecko z kolan. A czasem pojawia się rodzeństwo i zajmuje kolana, które były nasze. Między 10 a 16 miesiącem życia dziecko jest w tzw. fazie praktykowania. Maluch jest podekscytowane nowymi umiejętnościami, odporny na urazy. Świat jest fascynującą przestrzenią, która woła, by jej doświadczać. Ale by doświadczanie niezależności było bezpieczne dziecko musi wiedzieć, że może zawsze wrócić, że „jego kolana” czekają na nie, a matka przyjmie go ponownie z potrzebami. Kiedy tak się nie dzieje dziecko staje się skazane na własną samodzielność i tylko ona mu pozostaje. Zbiera się ono w sobie, by podołać temu wyzwaniu i sprostać oczekiwaniom najbliższych. Ale też dlatego, że maluch przeczuwa, iż jego zależność jest takim obciążeniem dla otoczenia, że nie ma odwrotu od nowo wypracowanych umiejętności.
Na pierwszy rzut oka stopa niczym nas nie zaskoczy. Dopiero patrząc z boku dostrzeżemy wysoko uniesione sklepienie stopy. Widzimy ślady wysiłku, jakie stopa musiała podjąć na rzecz sprostaniu nadmiernym wyzwaniom. Na takiej stopie będzie mocno ustawiona noga, często umięśniona, z zablokowanymi kolanami i sporymi przykurczami.

STOPA OBKURCZONA
Czasem patrząc na stopę mamy wrażenie, jakby coś zahamowało jej rozwój. Jakby była za mała w stosunku do reszty ciała. Mamy wrażenie, że ktoś chodził w za małych butach, bo palce są tak silnie podkurczone, albo że ziemia musiała parzyć, bo palce są oderwane od ziemi. Sklepienie jest silnie uniesione, ale i krótkie, a podbicie nienaturalną stromizną przechodzi do stawu skokowego. To historia stóp, które eksplorując świat doświadczały lęku, bólu i chłodu. Możemy wyobrazić sobie opiekuna, który na wszelkie próby wyjścia do świata reagował przestrachem i hojnie obdarowywał nim dziecko. Możemy pomyśleć też o surowym otoczeniu, które karaniem reagowało na każdy wyraz autonomii dziecka. Możemy w końcu bardzo wprost pomyśleć o dzieciach, doświadczających chłodu, zaniedbania czy przemocy, które obkurczały każdą swoją komórkę, by zająć jak najmniej miejsca.

STOPA PRZECIĄŻONA
Będą też stopy, które „przegrały z grawitacją” i ich sklepienie zrezygnowane leży na podłożu, pociągają również wewnętrzne kostki ku ziemi. Ten rodzaj kontaktu z ziemią pokazuje jak wiele spoczywało na barkach dziecka i jak bardzo było to za dużo. Tym za dużo może, być wszystko: od ojca furiata, przez depresyjną matkę czy szeroko rozumianą parentyfikację, gdzie dziecko, musi zajmować się kimś z rodziny, dostrajać do niego emocjonalnie, czy jest włączone jako mediator. Zwykle dziecko jest w poczuciu lub w realności, że nie ma do kogo się zwrócić, co więcej czuje się odpowiedzialne za to, co dzieje się wokół. Jest ono przytłoczone swoim doświadczeniem, jego stopy są spłaszczone, wciśnięte w ziemię. Często góra ciała kompensacyjnie zaprzecza tej historii pokazując się w sile i sprężystości.

JAK SOBIE POMÓC?
Można by powiedzieć, że ciągle używamy stóp, ale kiedy ostatnio patrzyliśmy na nie świadomie albo z wdzięcznością? Kiedy dotykaliśmy ich czule lub pozwoliliśmy, by ktoś inny o nie zadbał. Zanim zaczniemy je czytać, poczujmy jaką treść niosą nasze stopy, czego potrzebują i jakie treści uruchamia w nas kontakt z nimi.

A PRAKTYCZNIE:
Masaż piłeczką golfową tak, by odczuć bardziej podeszwy stóp, polecam w siadzie, by nie było za mocno.
Tupanie jest zawsze świetne!
Dla kontaktu i praktykowania brania wparcia: uziemienie o plecy partnera, to bardzo głębokie doświadczenie. Osoba nam bliska siada przed nami, a my leżąc opieramy stopy o jej plecy. Oddychamy! Oddajemy!
I dla zabawy: stopy o stopy (podeszwy) w leżeniu i badanie impulsów.
Refleksologia!! I inne masaże!
Pedicure, dla Panów również.

Stopy to nasz łącznik z ziemią, ale też z kolanami i biodrami. Ale o tych „bramach”, kiedy indziej.

Marzena Barszcz

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Etiam faucibus molestie facilisis.

[contact-form-7 id="4" title="Contact form 1"]