O taśmie miednicy…

Część I: pierwsze dwa lata życia dziecka.

Miednica jest ważna, jest pełna doświadczeń i historii. Niesie w sobie treści, których nie chcemy lub nie możemy pamiętać. Jest domem dla przyjemności i żywotności. Stanowi CENTRUM przekazywania, ale i przechowywania informacji.

Jest nadawcą i odbiorcą bodźców tworząc sieć złożonych powiązań z psychogennością, narządami wewnętrznymi, a w końcu z czymś tak namacalnym, jak narząd ruchu. W ten sposób powstaje potężna choć misterna plecionka zależności o bardzo szerokim zasięgu działania. Miednica jest też zawłaszczona kulturą i religią, które w „prezencie” nadały znaczenie jej funkcjom, cechując winą, karą, nieczystością, wstydem i grzechem.
Spotykając się z tą mnogością aspektów, wielowymiarowością połączeń, już od początku wiem, że to opracowanie będzie zdecydowanie „nie dość”, by oddać złożoność miednicy. Mam jednak nadzieję, że będzie „dość”, by pozwolić Czytelnikowi odczuć swoją miednicę, być może połączyć objawy z doświadczeniami, a w końcu znaleźć się na ścieżce odzyskiwania tego obszaru dla siebie. I właśnie to kryterium użyteczności dla Odbiorcy przyjmuję w tym opracowaniu.

GDYBYŚ ZECHCIAŁ(A) POSŁUCHAĆ MOJEJ HISTORII, A NIE ZAJMOWAĆ SIĘ TYLKO OBJAWAMI…
Co jest zapisane w miednicy, a nie może być uznane?

Właściwie jak to się dzieje, że miednica zbiera tak wiele przeciążeń? Budowa anatomiczna na pewno ma na to wpływ, wielość funkcji oczywiście też, pionowa pozycja ciała również. Jednak kwestią, o której mało się mówi i w ograniczonym stopniu bierze pod uwagę choć ma ona kluczowe znaczenie w nacechowaniu przeciążeniowym miednicy jest to, jak byliśmy traktowani, a w zasadzie, jak traktowana była nasza pupa, genitalia i funkcje z nimi związane już od pierwszych dni życia.

• JAK MNIE TRZYMANO?

Przy taśmie głowy pisałam, jak ważne jest jej uziemienie. Trzymając małe dziecko nie tylko podtrzymujemy mu główkę, ale mamy drugą, aktywną rękę pod pośladkami. I to jest kolejne uziemienie, które zachodzi w trakcie najważniejszego aktu dbania o dziecko: TRZYMANIA I POMIESZCZANIA (przyjmowania) go. Można powiedzieć, że to, jak byliśmy trzymani, daje nam trzymanie na życie. Na ile ręce trzymające były pewne, czułe i obecne, a na ile tylko silne i sprawne?

• KU NIEZALEŻNOŚCI

Z miednicy wyrastają nogi, które bardzo cenią sobie wolność, ruchliwość i ekspresyjność. Część z nas (30 plus) zapewne była dość ciasno zawijana „na baczność”. Niestety wyjściowo już na cechowało to biodra napięciem. Ale przychodzi czas, kiedy dziecko z czworaków (albo i nie), zaczyna wyciągać pupę do nieba, chcąc zasmakować pionu. A gdy już go złapie przychodzą pierwsze kroki, wraz z nimi upadki i badanie tego wszystkiego, co można zwiedzić SAMODZIELNIE, na własnych nogach!
Natrafiamy tu na ważny moment rozwojowy w historii miednicy, który wpłynie na stan napięć i powstałych zawieszeń, ale też na naszą psychikę i sposób reagowania w dorosłym życiu. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy dziecko (8-10 miesięczne) jest stymulowane lub wręcz wypychane do szybkiego pionizowania się. Gdy jego samodzielność jest wygodna, czy priorytetowa dla otoczenia. Maluch jest zachęcany do chodzenia, nagradzany zadowoleniem otoczenia, podtrzymywany pod pachami, a dzieje się to za wcześnie w stosunku do momentu rozwojowego człowieka. Aparat ruchu nie jest przygotowany na przyjęcie pionowego przeciążenia. Dziecko musi coś SPIĄĆ W SOBIE nie tylko w wymiarze fizycznym, ale też wewnętrznie po to, by sprostać wymaganiom dorosłych. W jakimś sensie maluch NIE MA ODWROTU od własnych umiejętności/niezależności, bo jest od niego oczekiwana samodzielność, a gdy do tego wycofywane jest wsparcie w postaci noszenia/wożenia go, następuje przeciążenie zbyt szybkim rozwojem psychomotorycznym. Dlatego między innymi tak trudno się ucieszyć ze zbyt szybko pojawiającego się młodszego rodzeństwa.

• CO STOPY MÓWIĄ O MIEDNICY?

Trafne powiedzenie ortopedyczne mówi: „biodra płaczą kolanami”. Można by powiedzieć, że czujkami miednicy są nie tylko kolana, ale również stopy. To właśnie tam możemy spotkać ślady przeciążeń związanych ze zbyt szybką pionizacją czy z brakiem wsparcia. Nadmiernie wydrążone sklepienia stóp czy palce, o skróconych długościach, wszczepione w ziemię, czy wychłodzone stopy – to wszystko mówi o historii napięciowej, której początek miał miejsce zwykle w miednicy, a która znalazła swoje odzwierciedlenie w stopach.
Możemy też zobaczyć obraz przeciwny, kiedy właściwie nie ma łuku stopy, wręcz leży on na ziemi. Mamy wrażenie, jakby kolana zapadały się do wnętrza i jakby dociążenie za chwilę miało załamać całą konstrukcję podporową ciała. Widzimy, jak jakieś doświadczenie z przeszłości było zbyt obciążające dla rozwijającego się organizmu, jak bardzo przygniotło do ziemi.

• KIEDY NIE DAJESZ MI ODEJŚĆ…

Wyobraźmy sobie teraz odwrotną sytuację, kiedy dziecko jest zatrzymywane, nie może swobodnie wspinać się do góry i wypuszczać w nowe rejony. Jeśli do tego dodamy obraz opiekuna, który trzyma dziecko blisko siebie i przy każdym zachwianiu krzyczy: „uważaj!” strasząc dziecko, albo nadmiarowo lamentując przy upadkach, maluch musi powstrzymać swoje pierwotne impulsy do eksplorowania świata. To zatrzymanie zawsze będzie budzić złość, lęk czy gniew, bo jest przeciwko naturalnej potrzebie rozwojowej. Również w tym wypadku nastąpi spięcie, tym razem w samych mięśniach, które muszą się skurczyć, by zatrzymać impuls do ruchu. Jeśli dodatkowo hamowana jest możliwość wyrażania niezgody na zatrzymywanie, dziecko jest w pułapce między potrzebą rozwoju a zadowalaniem otoczenia.

Te 2 ilustracje przedstawiają brak lub nadmiar wsparcia, który w jakimś stopniu jest zapisany w każdym z nas. Dzieje się to w kluczowym momencie rozwojowym, w czasie praktykowania ku autonomii i doświadczania różnorodności świata. Dziecko potrzebuje OPUŚCIĆ SYMBIOZĘ I ODDZIELIĆ się od matki. Chce odwrócić od niej głowę, zejść z kolan, chodzić i uciekać. Te wszystkie etapy separacji psychicznej mają swoje środowisko przemian w ciele, w jego rozwijających się możliwościach. To właśnie dlatego przez ciało mamy tyle dostępu do pracy z zapisanymi konfliktami, które powstały poza naszą pamięcią/ świadomością, a są dziś aktywne w naszym funkcjonowaniu. W rozwoju psychofizycznym człowieka to jeden z ważniejszych momentów. Margaret Mahler nazywając ten czas „romansem ze światem” wnikliwie oddaje całą dynamikę wyjścia z symbiozy ku autonomii. Dziecko potrzebuje praktykować, ale też potrzebuje wrócić wiedząc, że matka będzie czekać. Dziś wiemy, że to właśnie w tym momencie kiełkuje konflikt związany z zaburzeniem typu borderline.

Znając rozwój psychofizyczny dziecka i siły konfliktowe, jakie mogą się wtedy zawiesić, łatwiej zrozumieć skąd tyle różnorodnych, pozornie odszczepionych objawów somatycznych. Od słabości w nogach przez bóle dolnych pleców, objawy brzuszne do spiętych żwaczy oraz objawów z taśmy karkowej i przeponowej: pełny przegląd somatyczny. Siłę doświadczeń konfliktowych zapisanych w miednicy związanych z niemożnością odseparowania się będzie odzwierciedlać wielopoziomowa segmentacja ciała, rozpoczynająca się właśnie od oddzielenia jej od reszty ciała. Pozwala to wyhamowywać zderzanie się sił konfliktowych i uczuć z nimi związanych. Można by powiedzieć:
• „albo jestem blisko Ciebie, na zawsze z Tobą i jesteś całkowicie moja”,
• „albo nie chcę Cię wcale, do niczego nie jesteś mi potrzeba i nigdy do Ciebie nie wrócę”.
Ochronne rozszczepienie uczuć przez fragmentację napięciową w ciele chroni przed mieszaniem się „dobrej mamy” ze „złą mamą” i czuciem tak trudnej do przeżywania ambiwalencji:
JAK BLISKO CIEBIE MOGĘ BYĆ, BY STAĆ SIĘ SOBĄ?
Kiedy separacyjne potrzeby rozwojowe nie były właściwie wspierane, powstaje sytuacja konfliktowa dla dziecka, gdzie rozwiązaniem staje się przeżywanie świata w bieli lub czerni, z niedostępnością odcieni szarości. Tak tworzona tożsamość jest krucha, chwiejna, nie mogąca połączyć czerni i bieli w sobie, a więc z przymusem stawania się jednym lub drugim.

• CZAS NOCNIKA. CO NAM ROBI ZA SZYBKI TRENING CZYSTOŚCI?

Kolejnym kluczowym momentem rozwojowym dla za stymulowania napięciowego miednicy może być za szybko wprowadzony trening czystości. Nasze zwieracze są w pełni gotowe do funkcjonowania w czasie ok. 2, 5 roku życia. Przed tym okresem dziecko, by zadowolić opiekuna lub ze strachu czy frustracji będzie w stanie wpływać na kontrolę wydalania za pomocą struktur, które za to NIE odpowiadają. Mówiąc obrazowo będziemy spinać pupę i zaciskać nogi, by tylko załatwić się do nocnika i wywołać zachwyt na twarzy opiekuna. Jeśli oczekiwanie kontroli wydalania jest wprowadzone za szybko nasze ciało/my nauczymy się wpływać na nie napięciem tkanek okalających: dna miednicy, pośladków, wnętrza ud, angażując przy tym również przeponę czy żwacze. To właśnie w tym momencie kiełkuje masochistyczne doświadczenie wytrzymywania.
W warstwie subtelnej decydujące jest, jak nasi opiekunowie mieli stosunek do naszego obszaru wydalniczego. Na ile towarzyszyło temu poczucie niechęci, przeżycie nieczystości, na ile przesadna potrzeba szorowania, dezynfekowania, a na ile obrzydzenie. Jak byliśmy dotykani, jak podcierani? A może godzinami przetrzymywani na nocniku, upokarzani brakiem ubrania, czy w końcu bici, być może w gołą pupę. Warto tutaj powiedzieć, że dziecko przeżywa swoje pierwsze kupy, jako akt kreacji. To pierwsze tworzenie: „coś wychodzi ze mnie i ja to zrobiłem!”. Zachwycajmy się więc kupami naszych dzieci.

PAMIĄTKI ZAPISANE W MIEDNICY- PODSUMOWANIE.

Część z nas już jako dorośli ludzie ma doświadczenie „zagadkowych” zakwasów w pośladkach. Zwykle dopiero po czasie uświadamiamy sobie, że mieliśmy na przykład bardzo nieprzyjemny poranek. Wtedy jesteśmy w stanie odczuć, jak cała okolica jest ściśnięta, jakby zwinięta do środka i obkurczona. Im silniejsze towarzyszą nam objawy przy jednoczesnym NIECZUCIU NAPIĘCIOWYM siebie, tym silniejszy zapis przeciążeniowy miednicy niesiemy. Dodatkowo możemy spodziewać się:
• bólów dolnych pleców, schodzących na pośladki,
• nie odczuwania potrzeb fizjologicznych przez wiele godzin,
• bolesnych, ciężkich, nabrzmiałych nóg- zwłaszcza łydek (skurcze w nocy),
• poczucia nóg z waty,
• bolesnych, nieregularnych miesiączek,
• zaburzeń zwieraczy,
• zatwardzeń, hemoroidów,
• nieprzyjemnych, bolesno – mdlących zacisków w podbrzuszu,
• bólów i przeskakiwań w biodrze, i niestety wiele innych.

Są też bardziej nie objawowe, raczej nawykowe zachowania typu: „ja tak mam od zawsze”. Niektórzy zatem mówią, że „wiozą siki do domu”, inni mogą załatwić się tylko w swojej łazience, niektórzy trzymają, tak długo, że dopiero ból podbrzusza mówi: „chyba muszę się wysikać”.
Powyższe doświadczenia i ich objawy możemy zwykle zobaczyć w jednym z wzorców przeciążeniowych miednicy: SKULONYCH/ SCHOWANYCH POŚLADKÓW. Nawet dziś, kiedy ktoś chciałby nas uderzyć w pupę, odruchowo uciekniemy nią do przodu, tak jakbyśmy właśnie chcieli ją schować. Rozpoznanie swojego sposobu trzymania jest jednym z ważniejszych kroków na ścieżce do kontaktu z własna miednicą:
NA ILE IDĘ PRZEZ ŻYCIE Z TYM WZORCEM?
Co mi to robi? Przed czym chroni, a w czym ogranicza? Czy dalej potrzebuję tej OBRONY? Czy mam na nią wpływ?
O tym w wszystkim w kolejnych częściach.

Marzena Barszcz

Zapisz

Zapisz

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Etiam faucibus molestie facilisis.

[contact-form-7 id="4" title="Contact form 1"]